Obudziły mnie hałasy dochodzące z dołu. Wstałam, przeciągnęłam się i zeszłam na dół. Moi rodzice krzątali się po kuchni. Jak mnie zobaczyli zaczęli się podśmiewać.
- Jak się spało?- spytał tata.
- Nie najgorzej, ale moglibyście być ciszej.-odparłam.
- Przepraszamy, ale jest juś trzynasta.-powiedziała mama.
- Trzynasta?!?!?!?!-wydarłam się.
Przeraziłam się bo miałam byc gotowa o jedenastej. Spojrzałam na telefon i odziwo Harry ani nie dzwonił, ani nie pisał. Wzięłam ubrania: żółte rurki, niebieską bokserkę i długą, fioletową bluzę z kapturem zakładaną przez głowę. Poszłam do łazienki wziąć długi prysznic. Zdjęłam ubrania z wczoraj i weszłam pod strumień gorącej wody. Zmoczyłam głowę. Stałam i woda obmywała całe moje ciało. Pełen relaks. Wyszłam i od razu przeleciały mnie ciarki z zimna. Wytarłam włosy i ubrałam się. Wyszłam z łazienki z turbanem na głowie i ze szczteczką do zębów w buzi. Jaak weszłam do pokoju moim oczom pokazał się nie codzienny widok. A minowicie HArry siedzący na moim łóżku.
- Co Ty tu robisz?-wybełkotałam.
-Siedzę.Wstałem o trzynastej i przypomniało mi się że, się z tobą umówiłem i szybko, się ogarnąłem , i przyjechałem tu.-odpowiedział.
Zdjęłam turban z głowy i poszłam do łazenki, żeby skończyć myć zęby. Splunęłam do umywalki i usłyszałam czyjś chichot. Odwróciłam się i ujrzałam Harolda opierającego się o framugę. Podeszłam do niego i walnęłam go w ramię. Syknął z bólu.
- Dlaczego Ty jesteś taka brutalna ? -zapytał z wyrzutem.
- Tak jakoś.-odparłam i wzruszyłam ramionami.
-OBIAD!!!!!-krzyknęła z dołu mama.
- IDZIEMY !!!!!-odkrzyknełam.
Rozczesałam włosy i zeszliśmy na dół.
-A tak w ogóle to Ty coś dziś jadłeś?-zapytałam Harry'ego.
- Nie.-odparł.
- Czyli jjesz z nami.-dodałam.
- Mamo , Harry je z nami.-oznajmiłam mojej rodzicielce wchodząc do kuchni.
- No Ja mam nadzieję.-odparła mama.
Pomogłam mamie nakryć do stołu. Zaraz obiad był gotowy. Usiedliśmy raezm. Rodzice śmiali się ze mnie i Harolda że jjemy obiad na śniadanie.
- Ja to chyba będę częściej wpadał do Polski.-powiedział Hazza jak skończył.
- Zapraszamy.-odparła mama.
- Mógłbym wziąć Abigail na dzisiejszą noc do hotelu?-zapytał Harry moich rodziców.
Moi rodzice zdziwili się trochę na to pytanie. Zastanawiali się dłuższą chwilę posyłając sobie znaczące spojrzenia. W końcu mój tata ciężko westchnął :
- Możesz
Uściskałam rodziców i posprzątałam po obiedzie. Poszłam z HArry'm do mojego pokoju. Usiedliśmy na łóżku i wzięliśmy laptopa. Weszliśmy na Twittera. Już wszyscy wiedzieli że Harry jest w Polsce.
- Teraz to już napewno nie będę miał spokoju.-powiedział lekko zdenerwowany lokers.
- Będzie dobrze lamo.-powiedziałam spokojnie.
Zaraz on wszedł do siebie na Twittera. Follownął kilka osób i odłożyliśmy lapka na miejsce. Położyliśmy się.
- Tylko nie mów Niall'owi że u ciebie jadłem.-powiedział nagle.
- Dlaczego ?-spytałam.
- Bo będzie miał mi za złe że to Ja pierwszy jadłem coś polskiego.- odparł.
-Spoko nie powiem.-zaśmiałam się.
- Jak chcesz to mogę Ci jutro pokazać trochę Warszawy.-dodałam.
-Jasne.-odparł uradowany.
Przez resztę dnia uczyłam go mówić po polsku. Nauczył się mówić: - Cześć jestem Harry, -Lubisz One Direction?, -Jak masz na imię?, -Głupia jesteś. Uczyłam go też pisać po polsku, ale jednak mówienie szło mu lepiej. Jakoś o 18 zaczęliśmy się zbierać. Spakowałam do torby wszystkie potrzebne rzeczy.
- Tylko grzecznie tam.-powiedział mój tata jak wychodziliśmy.
- Ale najpierw jedziemy do sklepu i do cukierni.-powiedział Harry jak wsiadaliśmy do samochodu.
- Po co?-spytałam.
- Bo mam chęć na coś słodkiego.-odparł z uśmiechem.
-Aha
Tak jak powiedział tak zrobiliśmy. Pojechaliśmy do cukierni. Harry kupił tam pełno ciastek. Potem pojechaliśmy do sklepu, gdzie kupilismy 2 pudełka lodów. Potem ruszyliśmy w drogę do hotelu. Ze sklepu do hotelu jechaliśmy ok. 20 minut. Jak wysiedliśmo pod hotelem było już pełno Papparazzich.
- Weź to.-powiedział Hazza i podał mi okulary przeciwsłoneczne.
- Aha.-odparłam.
Założyiśmy okulary i ruszyliśmy do wejścia. Po drodze do wejścia słyszeliśmy pełno pytań np: Czy wy esteście para? Harry gdzie jest reszta zespołu? itp. Jak tylko przekroczyliśmy próg hotelu zaczęliśmy się śmiać. Harry podszedł do recepcji po klucz. Pojechaliśmy windą na 5 piętro. Jak weszliśmy do pokoju postawiłam torbę przy jego łózku i poszłam mu pomóc rozpakować torby.
- Dobra jak co to łazienka jest tam.-powiedział harold wskazując na drzwi znajdujące się na lewo od łóżka.
- Ale ty idziesz pierwszy pod prysznic.-powiedziałam.
- Dlaczego ?-spytał z wyrzutem.
- Dle Tego.-odparłam.
- Bo chcę Cię ten teges.-pomyślałam.
- Znaj moją dobroć i pójdę pierwszy.-powiedział i wystawił mi język.
Kopnęłam go z kolanka w tyłek. Wziął rzeczy i poszedł do łazienki. Ja wzięłam ciastko i usiadłam na blacie kuchennym.
- Co będzie jak on wyjedzie?-pomyślałam. Jak wróci do Londynu to znowu zostaną nam rozmowy przez telefon, przez Skype i oczywiście Twitter. Jednak cieszę się że mamy mozliwośc widzenia i spotkania się. Moje przemyślenia przerwał Harry wychodzący z łazienki. Podszedł i stanął przede mną.
- Co tak myślisz?-spytał.
- Nie nic.-odparłam lekko się uśmiechając.
Zeszłam z blatu, wzięłam rzeczy i poszłam do łazienki. Szybko się umyłam. Przebrałam się w pidżamę: różowe spodenki i fioletową bluzkę na ramiączka. Jak wyszłam z łązienki zastałam Harolda leżącego na łóżku z laptopem na kolanach i miską lodow w ręku.
-Woooooow.-powiedział jak na mnie spojrzał.
- Mógłbyś założyć koszulkę.-odparłam.
Odłożyłam rzeczy i położyłam się obok niego. Widziałam że siedzi na Twitterze. Zaraz dał mi się zalogować. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy po zalogowaniu do ten Trend: #HarryDoaTwitcam. I jego Tweet:
" Robię Twitcama z @abigailmccartne :D "
Spojrzałam się na niego, a on się uśmiechnął.
- Ja się nie pokażę.-powiedziałam.
- Prooooooooooooszę.-przytulił mnie i zaczął prosić.
-Nie Harry. Ja nie mam zamiaru pokazać się w twoim Twitcamie.-powiedziałam.
Zrobił mine zbitego psiaka i patrzył na mnie maślanymi oczkami.
- Harry nie patrz tak na mnie bo to nie zadziała.-powiedziałam spokojnie.
-Proszę. Mała zrób to dla mnie.-poprosił.
Mówiąc to patrzył na mnie nswoimi cudnymi, zielonymi paczadłami.
- Muszę?-zapytałam zrezygnowana.
-Proszę.-poprosił.
Pokręciłam głową, ale się zgodziłam.
-Dziękuje.-podziękował i dał mi buziaka w policzek po czym nam obojgu pojawiły się rumieńce na twarzy.
Wszedł na Twittera i napisał że Twitcam się odbędzie. Wzięliśmy widelce i zaczęliśmy jeśc lody. Po kilku minutach podał linka i się zaczęło.
- Dobry wieczór.-przywitał się po polsku Harry.
Pierwsze pytanie, którego się oboje spodziewaliśmy to oczywiście: Czy wy jesteście parą?
Naturalnie zaprzeczyliśmy. Harry nazwał mnie swoją BFF. Odpowiadaliśmy na pełno pytań. Po dwóch może trzech godzinach zrobiłam się śpiąca. Oparłam się o Hary'ego i przmknęłam oczy. Harry objął mnie ramieniem. Ostatnie co usłyszałam to : Awwww.So Sweet. Potem Hazza żegnał się i potem nie wiem bo zasnęłam.
oooo zajebiaszcze!! czekam na nowe rozdziały / misiek :*
OdpowiedzUsuń