Obudziły mnie hałasy dochodzące z dołu. Wstałam, przeciągnęłam się i zeszłam na dół. Moi rodzice krzątali się po kuchni. Jak mnie zobaczyli zaczęli się podśmiewać.
- Jak się spało?- spytał tata.
- Nie najgorzej, ale moglibyście być ciszej.-odparłam.
- Przepraszamy, ale jest juś trzynasta.-powiedziała mama.
- Trzynasta?!?!?!?!-wydarłam się.
Przeraziłam się bo miałam byc gotowa o jedenastej. Spojrzałam na telefon i odziwo Harry ani nie dzwonił, ani nie pisał. Wzięłam ubrania: żółte rurki, niebieską bokserkę i długą, fioletową bluzę z kapturem zakładaną przez głowę. Poszłam do łazienki wziąć długi prysznic. Zdjęłam ubrania z wczoraj i weszłam pod strumień gorącej wody. Zmoczyłam głowę. Stałam i woda obmywała całe moje ciało. Pełen relaks. Wyszłam i od razu przeleciały mnie ciarki z zimna. Wytarłam włosy i ubrałam się. Wyszłam z łazienki z turbanem na głowie i ze szczteczką do zębów w buzi. Jaak weszłam do pokoju moim oczom pokazał się nie codzienny widok. A minowicie HArry siedzący na moim łóżku.
- Co Ty tu robisz?-wybełkotałam.
-Siedzę.Wstałem o trzynastej i przypomniało mi się że, się z tobą umówiłem i szybko, się ogarnąłem , i przyjechałem tu.-odpowiedział.
Zdjęłam turban z głowy i poszłam do łazenki, żeby skończyć myć zęby. Splunęłam do umywalki i usłyszałam czyjś chichot. Odwróciłam się i ujrzałam Harolda opierającego się o framugę. Podeszłam do niego i walnęłam go w ramię. Syknął z bólu.
- Dlaczego Ty jesteś taka brutalna ? -zapytał z wyrzutem.
- Tak jakoś.-odparłam i wzruszyłam ramionami.
-OBIAD!!!!!-krzyknęła z dołu mama.
- IDZIEMY !!!!!-odkrzyknełam.
Rozczesałam włosy i zeszliśmy na dół.
-A tak w ogóle to Ty coś dziś jadłeś?-zapytałam Harry'ego.
- Nie.-odparł.
- Czyli jjesz z nami.-dodałam.
- Mamo , Harry je z nami.-oznajmiłam mojej rodzicielce wchodząc do kuchni.
- No Ja mam nadzieję.-odparła mama.
Pomogłam mamie nakryć do stołu. Zaraz obiad był gotowy. Usiedliśmy raezm. Rodzice śmiali się ze mnie i Harolda że jjemy obiad na śniadanie.
- Ja to chyba będę częściej wpadał do Polski.-powiedział Hazza jak skończył.
- Zapraszamy.-odparła mama.
- Mógłbym wziąć Abigail na dzisiejszą noc do hotelu?-zapytał Harry moich rodziców.
Moi rodzice zdziwili się trochę na to pytanie. Zastanawiali się dłuższą chwilę posyłając sobie znaczące spojrzenia. W końcu mój tata ciężko westchnął :
- Możesz
Uściskałam rodziców i posprzątałam po obiedzie. Poszłam z HArry'm do mojego pokoju. Usiedliśmy na łóżku i wzięliśmy laptopa. Weszliśmy na Twittera. Już wszyscy wiedzieli że Harry jest w Polsce.
- Teraz to już napewno nie będę miał spokoju.-powiedział lekko zdenerwowany lokers.
- Będzie dobrze lamo.-powiedziałam spokojnie.
Zaraz on wszedł do siebie na Twittera. Follownął kilka osób i odłożyliśmy lapka na miejsce. Położyliśmy się.
- Tylko nie mów Niall'owi że u ciebie jadłem.-powiedział nagle.
- Dlaczego ?-spytałam.
- Bo będzie miał mi za złe że to Ja pierwszy jadłem coś polskiego.- odparł.
-Spoko nie powiem.-zaśmiałam się.
- Jak chcesz to mogę Ci jutro pokazać trochę Warszawy.-dodałam.
-Jasne.-odparł uradowany.
Przez resztę dnia uczyłam go mówić po polsku. Nauczył się mówić: - Cześć jestem Harry, -Lubisz One Direction?, -Jak masz na imię?, -Głupia jesteś. Uczyłam go też pisać po polsku, ale jednak mówienie szło mu lepiej. Jakoś o 18 zaczęliśmy się zbierać. Spakowałam do torby wszystkie potrzebne rzeczy.
- Tylko grzecznie tam.-powiedział mój tata jak wychodziliśmy.
- Ale najpierw jedziemy do sklepu i do cukierni.-powiedział Harry jak wsiadaliśmy do samochodu.
- Po co?-spytałam.
- Bo mam chęć na coś słodkiego.-odparł z uśmiechem.
-Aha
Tak jak powiedział tak zrobiliśmy. Pojechaliśmy do cukierni. Harry kupił tam pełno ciastek. Potem pojechaliśmy do sklepu, gdzie kupilismy 2 pudełka lodów. Potem ruszyliśmy w drogę do hotelu. Ze sklepu do hotelu jechaliśmy ok. 20 minut. Jak wysiedliśmo pod hotelem było już pełno Papparazzich.
- Weź to.-powiedział Hazza i podał mi okulary przeciwsłoneczne.
- Aha.-odparłam.
Założyiśmy okulary i ruszyliśmy do wejścia. Po drodze do wejścia słyszeliśmy pełno pytań np: Czy wy esteście para? Harry gdzie jest reszta zespołu? itp. Jak tylko przekroczyliśmy próg hotelu zaczęliśmy się śmiać. Harry podszedł do recepcji po klucz. Pojechaliśmy windą na 5 piętro. Jak weszliśmy do pokoju postawiłam torbę przy jego łózku i poszłam mu pomóc rozpakować torby.
- Dobra jak co to łazienka jest tam.-powiedział harold wskazując na drzwi znajdujące się na lewo od łóżka.
- Ale ty idziesz pierwszy pod prysznic.-powiedziałam.
- Dlaczego ?-spytał z wyrzutem.
- Dle Tego.-odparłam.
- Bo chcę Cię ten teges.-pomyślałam.
- Znaj moją dobroć i pójdę pierwszy.-powiedział i wystawił mi język.
Kopnęłam go z kolanka w tyłek. Wziął rzeczy i poszedł do łazienki. Ja wzięłam ciastko i usiadłam na blacie kuchennym.
- Co będzie jak on wyjedzie?-pomyślałam. Jak wróci do Londynu to znowu zostaną nam rozmowy przez telefon, przez Skype i oczywiście Twitter. Jednak cieszę się że mamy mozliwośc widzenia i spotkania się. Moje przemyślenia przerwał Harry wychodzący z łazienki. Podszedł i stanął przede mną.
- Co tak myślisz?-spytał.
- Nie nic.-odparłam lekko się uśmiechając.
Zeszłam z blatu, wzięłam rzeczy i poszłam do łazienki. Szybko się umyłam. Przebrałam się w pidżamę: różowe spodenki i fioletową bluzkę na ramiączka. Jak wyszłam z łązienki zastałam Harolda leżącego na łóżku z laptopem na kolanach i miską lodow w ręku.
-Woooooow.-powiedział jak na mnie spojrzał.
- Mógłbyś założyć koszulkę.-odparłam.
Odłożyłam rzeczy i położyłam się obok niego. Widziałam że siedzi na Twitterze. Zaraz dał mi się zalogować. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy po zalogowaniu do ten Trend: #HarryDoaTwitcam. I jego Tweet:
" Robię Twitcama z @abigailmccartne :D "
Spojrzałam się na niego, a on się uśmiechnął.
- Ja się nie pokażę.-powiedziałam.
- Prooooooooooooszę.-przytulił mnie i zaczął prosić.
-Nie Harry. Ja nie mam zamiaru pokazać się w twoim Twitcamie.-powiedziałam.
Zrobił mine zbitego psiaka i patrzył na mnie maślanymi oczkami.
- Harry nie patrz tak na mnie bo to nie zadziała.-powiedziałam spokojnie.
-Proszę. Mała zrób to dla mnie.-poprosił.
Mówiąc to patrzył na mnie nswoimi cudnymi, zielonymi paczadłami.
- Muszę?-zapytałam zrezygnowana.
-Proszę.-poprosił.
Pokręciłam głową, ale się zgodziłam.
-Dziękuje.-podziękował i dał mi buziaka w policzek po czym nam obojgu pojawiły się rumieńce na twarzy.
Wszedł na Twittera i napisał że Twitcam się odbędzie. Wzięliśmy widelce i zaczęliśmy jeśc lody. Po kilku minutach podał linka i się zaczęło.
- Dobry wieczór.-przywitał się po polsku Harry.
Pierwsze pytanie, którego się oboje spodziewaliśmy to oczywiście: Czy wy jesteście parą?
Naturalnie zaprzeczyliśmy. Harry nazwał mnie swoją BFF. Odpowiadaliśmy na pełno pytań. Po dwóch może trzech godzinach zrobiłam się śpiąca. Oparłam się o Hary'ego i przmknęłam oczy. Harry objął mnie ramieniem. Ostatnie co usłyszałam to : Awwww.So Sweet. Potem Hazza żegnał się i potem nie wiem bo zasnęłam.
niedziela, 24 czerwca 2012
piątek, 22 czerwca 2012
Zmiana !!!
A więc postanowiłam zrobić małą zmianę. Ponieważ moja psychika nie jest w zbyt dobry stanie rozdziały będę wrzucała zamiast w Poniedziałki, Środy i Piątki to będę wrzycała owszem w Poniedziałki i Środy, ale zamiast w Piątki to będę wrzycała w Soboty. Proszę jeśli czytacie moje nędzne wypociny zostawcie komentarz.
Wasza Abigail :)
SWAG !
Wasza Abigail :)
SWAG !
środa, 20 czerwca 2012
Rozdział 3
JEŚLI CZYTASZ ZOSTAW KOMENTARZ !
---------------------------------------------------------
Przed drzwiami stał Harry Styles. Stałam jak wryta , a on się uśmiechnął. Miałam zaszklone oczy tak jak i on.
- Abigail?-zapytał. Ja niestety błam w takim szoku jakbym ducha zobaczyła, ale takiego ducha , na którego czekałam przez 4 lata. Kiwnęłam mu głową na tak. Podszedł do mnie i mocno przytulił. Popłakałam się i mocno wtuliłam. Zaraz weszliśmy do środka. Ja nadal nie mogłam w to uwierzyć. On też płakał, ale się uśmiechał. Ja otarłam łzy i się zaśmiałam.
- Co ty tu robisz?-spytałam. Cieszyłam się że nie zapomniałam angielskiego przez to wszystko.
- Przyjechałem bo chciałem Ci zrobić taką niespodziankę na rodziny.-odparł.
- Ale wiesz że mogłam zawału dostać?-spytałam robiąc poważną minę.
- Wiem wiem, ale i tak chciałem Cię w końcu zobaczyć.-odpowiedział.
- Wszystkiego Najlepszego Mała.-dodał po chwili. Znowu mnie przytulił. Był taki ciepły i widać było że mu strasznie zależało. Mimo wszystko nadal nie mogłam uwierzyć w to że on tu jest i, że przyjechał specjalnie dla mnie.
- Dziękuję-powiedziałam.
Staliśmy chwilę po prostu patrząc się na siebie. W końcu się ocknęliśmy i poszliśmy do kuchni usiąść. Zrobiłam nam herbaty i siedzieliśmy rozmawiając.
- A na ile zostajesz?-spytałam dociekliwie na co on się zaśmiał.
- Na cały tydzień.-odparł.
- A tak w ogóle skąd ty masz mój adres?-spytałam. Byłam tego ciekawa od momentu kiedy go zobaczyłam.
-Ma się sposoby.-zaśmiał się.
- Oj no skąd??-prosiłam żeby mu powiedział. To była rzecz , którą najbardziej chciałam teraz wiedzieć.
- Po co prosisz skoro wiesz że Ci nie powiem?-spytał ze śmiechem. Walnęłam go w ramie.
- Głupi jesteś.-powiedziałam.
- Ty też. Ty też.-odparł.
- Synek Ty to się pilnuj bo zarobisz.-pogroziłam mu palcem.
Siedzieliśmy w kuchni i rozmawialiśmy. Po jakimś czasie usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Zaraz do kuchni weszła moja mama. Jak zobaczyła Harry'ego to ze zdziwienia otworzyła buzię.
- Mamo proszę zamknij buzię po Ci mucha wleci.-powiedziałam śmiejąc się.
Harry podszedł i przywitał się z mą rodzicielką.
- Wszystkiego Najlepszego Skarbie.-powiedziała mama i pocałowała mnie w czoło.
- Ale żeby dostać prezent musisz poczekać aż tata wróci.-dodała.
Pokiwałam głową że się zgadzam. Po kilku minutach ktoś wchodzi do domu. Właściwie to kilka ktosi. Mój tata krzycząc: PARTY HARD!, a za nim Alex i Kate. Zaczęłam się śmiać. Wyszłam z Harry'm i mamą do salonu gdzie właśnie byli nowo przybyli.
- O matko to Harry Styles.-powiedziała "zdziwiona" Alex.
Harry zaczął się śmiać. Spojrzałam na nich z dziwną miną. Mój tata nie zdziwił się na widok Harolda.
- To o co tu chodzi?-spytałam.
Harry podszedł i normalnie przywitał się z dziewczynami.
- Dobra to tak-zaczął Hazza-adres mam od Alex i Kate, poprosiłem je o to więc nie masz o co się obrażać.-powiedział i przytulił mnie ramieniem. Podeszłam do dziewczyn i je przytuliłam.
Dziękuję-wyszeptałam im do ucha.
- Dobra a teraz możecie dać mi mój prezent?-spytałam rodziców.
- Jeszcze dwóch gości nie ma.-odparł tata.
-Idźcie na górę do ciebie do pokoju, a ja zaraz przyniosę wam coś do picia i do jedzenia.-powiedziała mama.
- Spoko.-oodprłam i pocałowałam mamę w policzek.
Poszliśmy we czwórkę na górę. Harry był bardzo pewny siebie wśród dziewczyn. Rozmawiał z nami na każdy temat i żaden go nie płoszył. Zaraz przyszła moja mam z chipsami, żelkami, paluszkami, colą i jeszcze coś tam miała , ale nie wnikałam. No i w Końcu przyszło moich dwóch wyczekiwanych gości czyli : Kamil i Kacperek. I zaraz weszli moi rodzice. to jest bardzo dziwne bo wyczekałam do urodzin. Zazwyczaj nie wytrzymuję i dostaję mój prezent dzień wcześniej.
- Jesteśmy pełni podziwu że wytrzymałaś do końca-zaczął tata - więc oto twój prezent.-skończyła mama.
Tata wyciągnął zza pleców nowiusieńką deskorolkę. Cieszę się bo dobrze wiedzieli że ta co miałam dotychczas się powoli zaczęła rozsypywać. Uściskałam rodziców i im podziękowałam. Potem wyszli i zostali nas w szóstkę.
- To kto następny?-spytał Kamil.
- Ja.-powiedziała Alex i podeszła do mnie.
Wręczyła mi średniej wielkości pudełeczko zawinięte w filetowy papier na prezenty. Otworzyłam je , a tam był naszyjnik z moim imieniem. Wiedziała że szukałam takiego od dłuższego czasu. Uściskałam mono przyjaciół kę. Następna była Kate, od której dostałam kolejną zawieszkę Charms na bransoletkę , którą dostała od niej i Alex dwa lata wcześniej. Zawieszki były w kształcie klucza wiolinowego i jaskółki. Ją również przytuliłam. Zaraz podszedł do mnie Kamil dając mi spore pudełko, w którym był zestaw kolorowych kółek do deskorolki. Ucieszyłam się bo teraz będę szpanowała kolorowymi kółkami. Po Kamilu podszedł Kacperek, od którego dostałam czapkę w kolorach Rasta. Podziękowałam wszystkim , ale Harry się odezwał:
- A ja to co ?-spytała z pretensją.
- Ty też masz dla mnie prezent?-spytałam zdziwiona.
- Tak ja też mam. Nie tylko co do ciebie przyleciałem, ale prezent też mam.-odparł.
Wyjął ze swojej torby jakieś pudełko. Podszedł do mnie i mi je wręczył.
- Jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego Mała.-powiedział wręczając.
Otworzyła pudełko i oniemiałam. Była w nim bransoletka. Też z Charmsami, ale ta miała zawieszki w kształcie: kota, marchewki, czterolistnej koniczynki, żółwia i lusterka. Przytuliłam go mozno dziękując.
- Ej , ale to nie wszystkie prezenty.-powiedział śmiejąc się Hazza.
Wyjął ze swojej torby jeszcze 6 prezentów.
- Dlaczego 6?-spytałam.
- Bo 4 są od chłopaków, a 2 są od Eleanor i Danielle.-odparł.
Z Eleanor i Danielle nie raz rozmawiałam na Skype. Wydają się naprawdę spoko. Z Eleanor rozmawiałam duzo więcej razy niż z Danielle. Otworzyłam wszystko i od razy bylo widać co od kogo. dostałam koszulkę z gołębiem czyli za pewne od Louis'a, dostałam faną fioletową koszulę w kratę więc zapewne od Liam'a, dostałam 12 kolorowych kostek do gitary czyli pewnie od Niall'a, dostałam dostałam marynarkę Harry'ego od Zayn'a. Od Eleanor dostałam czarne szpilki. Dała mi je specjalnie bo wie że nie cierpię szpilek, a od Danielle dostałam nową wersję Sing Stara. Podziękowałam Harry'emu i zaczęliśmy się "bawić" w szóstkę. Podłączyliśmy maty do tańca i zaczęliśmy tańczyć. Najpierw był pojedynek Harry vs. Kamil. Zaczęli jakoś dziko tańczyć, a ja wszystko kręciłam. Potem tańczyłam Ja vs. Harry. Zaczął przegrywać więc rzucił się na mnie i zaczął łaskotać. Darłam się wniebogłosy. Przewrócił mnie na łóżko i łaskotał dalej. Alex stała nad nami kamerując wszystko zamiast mi pomóc. W końcu wzięłam wielką włochatą, zieloną poduchę leżącą na łóżku i go walnęłam tak że spadł ze mnie. W ten oto sposób Ja i Harry rozpętaliśmy wojnę na poduszki. Wolę nie mówić jak mój pokój wyglądał. Kate włączyła muzykę i zaczęliśmy normalnie tańczyć. Wydurnialiśmy sią i zachowywaliśmy jak małe dzieci. Zresztą każde moje urodziny tak wyglądają. Tylko że w tym roku jeszcze dołączył do nas Harry. Około Północy Alex, Kate, Kamil i Kacper zaczęli się zbierać. Harry powiedział że zostanie i pomoże mi sprzątać. Zeszliśmy wszyscy na dół. Pożegnałam się z każdym i razem z Harry'm wróciłam na górę. O dziwo moi rodzice spali. Ja bym nie mogła zasnąć jak taki hałas by był. Weszliśmy do pokoju i zaczęliśmy sprzątać. Zaczęło się od sprzątania jedzenia. Harry wziął żelki i zaczął nimi rzucać we mnie.
- Głupi jesteś.-powiedziałam podchodząc do niego.
- Mówiłem już że ty też?-spytał ironicznie.
- Hahahahahaah bardzo śmiesznie.-odparłam mu sarkazmem.
- A tak seryjnie to Dziękuję.-przytuliłam go.
- Za co?-spytał udając zdziwionego.
- Za wszystko głupku.-odparłam.
- Dobra, ale wiesz co?-powiedział.
- Słucham.
- Jeśli będziesz chciała normalnie spać to jednak musimy powyjmować wszystkie żelki z twojej pościeli.-powiedział pokazując na łóżko.
- Masz racje.-od powiedziałam.
Zaczęliśmy sprzątać. Tym razem naprawdę. Zaczęliśmy buszować w pościeli co pewnie Kamil by nazwał "Chędożeniem" zresztą Alex też by tak to ujęła. Po godzinie w moim łóżku już nie było żelków. Ogarnęliśmy cały pokój tak że wyglądał , tak jak przed "imprezą". Harry też zaczął się zbierać do hotelu.
- A w którym hotelu będziesz nocował?-spytałam jak schodziliśmy na dół.
- W Mariocie.-odparł.
Mogłam się domyślić. Pokiwałam głową że rozumiem.
- Do o której się widzimy później?-spytał.
- Nie wiem.-odparłam. Była trzecia w nocy, a on mi kazał myśleć.
- O jedenastej.-powiedziałam.
- Dobra, ale nie wiem czy wstaniesz.-zaśmiał się.
- Hahahahaha bardzo śmieszne.-powiedziałam z sarkazmem.
Odprowadziłam go do bramy przed domem. Przytulił mnie.
- Idź spać mała.-powiedział.
- Mała to jest twoja pała.-odparłam ze śmiechem.
- Naprawdę idź spać.-zaśmiał się.
- Jutro biorę Cię do hotelu, w którym nocuję.-powiedział.
- Spoko.-od powiedziałam.
Powiedzieliśmy sobie Dobranoc i wsiadł do samochodu, i pojechał. Ja wróciłam do siebie i od razu w ubraniach weszłam pod kołdrę i zasnęłam.
----------------------------------------------------------------------------
Przepraszam że tak długo nic nie wstawiałam , ale problemy z internetem i komputerem.
Mam nadzieję że się podoba :)
Zostawiajcie komentarze BARDZO PROSZĘ :)
Jak myślicie Harry i Abigail będą razem ?
JAK CZYTASZ ZOSTAW KOMENTARZ !
czwartek, 14 czerwca 2012
Rozdział 2
Obudziło mnie słońce przedzierające się przez zasłony w oknach. Wstałam i spojrzałam na zegarek, wskazywał 12. Trochę ni chciało mi się wierzyć że rzeczywiście mogę tyle spać. Wyszłam na balkon zaciągając się świeżym powietrzem. Poszłam do łazienki się ogarnąć. Weszłam do garderoby w poszukiwaniu ubrań na dziś. Znalazłam spodenki do kolan w żółto-zieloną kratkę i do tego założyłam żółtą bokserkę z czarnymi napisami. Zeszłam na dół gdzie na mnie czekało już gotowe śniadanko. Moja mama zrobiła naleśniki. Przywitałam się z rodzicami i wzięłam się za jedzenie. Zjadłam 2 z Nutellą i 3 z dżemem truskawkowym. Podziękowałam mamie za śniadanie i poszłam do pokoju. Włączyłąm sobie muzykę , a mianowicie Allstar Weekend- Not Your Birthday. Zaraz jak zawsze dostałam sms'a od Harolda o treści:
"Miłego dnia mała xxX "
Nadal nie rozumiem dlaczego mała. To znaczy może i jestem od niego młodsza o rok , ale co z tego. Nie ważne. Odpisałam mu tym samym. Zaraz drugi SMS tym razem od Alex.
"Jak co to ja w dniu dzisiejszym nigdzie nie wychodzę bo muszę jechać gdzieś do jakiejś ciotki z rodzicami. 3maj się Lamo :P "
Norma mam nadzieję że Kate nic nie robi ciekawego dzisiaj bo jak nie ona to nie mam już nikogo. Ale niestety zaraz dostałam od niej sms'a:
" Grrrrrr. Nie mogę dzisiaj nigdzie wyjść bo są imieniny ciotki z Nadadyna i muszę jechać z rodzicami. 3maj się Skarbie :P"
Dobra to jednak nie mam nikogo na dzień dzisiejszy. Rano zawsze dostaje dużo smsów. Przypomniało mi się że jest jeszcze jedna osoba. A tak dokładniej to dwie : Kamil i Kacper. Z nimi kumplujemy się od zawsze. Tak więc postanowiłam napisać do Kamila.
" Co dziś robisz Lamo? Alex i Kate pojechały gdzieś z rodzicami. Jestem sama jak palec. "
Na odpowiedź nie czekałam długo.
" Spoko zaraz ja i Kacperek do cb wpadniemy i nie masz co się bać my nigdy Cię samej nie zostawimy :)"
Ucieszyłam się na wiadomość że nie będę sama. Siedziałam czekając na nich. Po jakichś 10 minutach przyszli.
- Hej-przywitali się obaj ze mną.
- Hej-odparłam.
- To mamy rozumieć że tamte dwie pojechały do ciotek na imieniny?-spytał Kacperek. Mówimy na niego Kacperek bo nie raz słyszeliśmy że mama tak do niego mówi. Zawsze mieliśmy z tego Pompę. Moja mama powiedziała że "Nieładnie się naśmiewać z innych". Ale ja jak to ja nie umiem się nie naśmiewać z takich rzeczy.
- A Kate pewnie pojechała do ciotki do Nadadyna?-spytał Kamil. Zaczęliśmy się śmiać i kiwnęłam głową na tak. Włączyliśmy jakiś film. Komedię jak zawsze i wyjęliśmy żelki. Położyliśmy się na wielkich kolorowych pufach przed plazmą w moim pokoju i oglądaliśmy. Wieczorem chłopcy zaczęli się zbierać. Pożegnałam się z nimi i odprowadziłam ich do drzwi. Poszli , a ja poszłam pod prysznic. Jak zawsze weszłam pod gorącą wodę. Wyszłam przebrałam się w pidżamę. Nie chciało mi się wejść ani na Facebooka , ani na Twittera więc nie wchodziłam. Miałam cały dzień wielkiego zaciesza bo jutro kończę szesnaście lat. Będę miała te całe siedem naście. Zadzwonił do mnie Hazza. Gadałam z nim dłużej niż normalnie. Cały czas, któreś z nas wybuchało śmiechem. Zawsze mogę mu się ze wszystkiego wygadać. A mogłam z nim gadać całą noc bo jutro nie idziemy do szkoły. Jest jakaś impreza starszych klas i nas nie może być i wgl. szczerze mam to gdzieś. Ważne że mam wolne i to zresztą przez cały tydzień. Nie dość że starsze klasy mają jakąś imprezę to jeszcze jest organizowany zjazd absolwentów. Niestety i tak nie przegadałam z Harry'm całej nocy, ale i tak długo gadaliśmy. Po kilku godzinnej rozmowie zasnęłam padnięta.
*Następnego dnia*
Obudziłam się z wielkim zacieszem na japie. Tak dziś jest ten dzień. Dziś kończę szesnaście lat. Mam radochę jak nigdy. 9 kwietnia moje urodziny,. Jak ja uwielbiam tą Datę. Wyszłam na balkon zobaczyć jaka pogoda jest na dworze. Ciepły poniedziałek jakich mało w kwietniu. Poszłam do łazienki umyłam twarz i spojrzałam w lustro. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Poszłam się ubrać. Założyłam dżinsowe, luźne rurki w niskim krokiem i dużą luźną koszulkę w paski. Zeszłam na dół. Rodziców jak zawsze nie było. Niby mam pecha że moich rodziców nie ma rano. Może i tak, ale jak nie ma ich rano to wracają z firmy jakoś o 15 najpóźniej. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie tosty z serem i pieczarkami. Usiadłam przed telewizorem w salonie. Okazało się że jest już dwunasta. Zjadłam i odniosłam talerz do kuchni. Z powrotem wróciłam i zajęłam moje miejsce przed telewizorem. Jednak nie nasiedziałam się zbyt długo gdyż przerwał mi dzwonek do drzwi. Wstała i poszłam otworzyć. Otworzyła drzwi i wryło mnie jak nigdy. Przed drzwiami stał..........
"Miłego dnia mała xxX "
Nadal nie rozumiem dlaczego mała. To znaczy może i jestem od niego młodsza o rok , ale co z tego. Nie ważne. Odpisałam mu tym samym. Zaraz drugi SMS tym razem od Alex.
"Jak co to ja w dniu dzisiejszym nigdzie nie wychodzę bo muszę jechać gdzieś do jakiejś ciotki z rodzicami. 3maj się Lamo :P "
Norma mam nadzieję że Kate nic nie robi ciekawego dzisiaj bo jak nie ona to nie mam już nikogo. Ale niestety zaraz dostałam od niej sms'a:
" Grrrrrr. Nie mogę dzisiaj nigdzie wyjść bo są imieniny ciotki z Nadadyna i muszę jechać z rodzicami. 3maj się Skarbie :P"
Dobra to jednak nie mam nikogo na dzień dzisiejszy. Rano zawsze dostaje dużo smsów. Przypomniało mi się że jest jeszcze jedna osoba. A tak dokładniej to dwie : Kamil i Kacper. Z nimi kumplujemy się od zawsze. Tak więc postanowiłam napisać do Kamila.
" Co dziś robisz Lamo? Alex i Kate pojechały gdzieś z rodzicami. Jestem sama jak palec. "
Na odpowiedź nie czekałam długo.
" Spoko zaraz ja i Kacperek do cb wpadniemy i nie masz co się bać my nigdy Cię samej nie zostawimy :)"
Ucieszyłam się na wiadomość że nie będę sama. Siedziałam czekając na nich. Po jakichś 10 minutach przyszli.
- Hej-przywitali się obaj ze mną.
- Hej-odparłam.
- To mamy rozumieć że tamte dwie pojechały do ciotek na imieniny?-spytał Kacperek. Mówimy na niego Kacperek bo nie raz słyszeliśmy że mama tak do niego mówi. Zawsze mieliśmy z tego Pompę. Moja mama powiedziała że "Nieładnie się naśmiewać z innych". Ale ja jak to ja nie umiem się nie naśmiewać z takich rzeczy.
- A Kate pewnie pojechała do ciotki do Nadadyna?-spytał Kamil. Zaczęliśmy się śmiać i kiwnęłam głową na tak. Włączyliśmy jakiś film. Komedię jak zawsze i wyjęliśmy żelki. Położyliśmy się na wielkich kolorowych pufach przed plazmą w moim pokoju i oglądaliśmy. Wieczorem chłopcy zaczęli się zbierać. Pożegnałam się z nimi i odprowadziłam ich do drzwi. Poszli , a ja poszłam pod prysznic. Jak zawsze weszłam pod gorącą wodę. Wyszłam przebrałam się w pidżamę. Nie chciało mi się wejść ani na Facebooka , ani na Twittera więc nie wchodziłam. Miałam cały dzień wielkiego zaciesza bo jutro kończę szesnaście lat. Będę miała te całe siedem naście. Zadzwonił do mnie Hazza. Gadałam z nim dłużej niż normalnie. Cały czas, któreś z nas wybuchało śmiechem. Zawsze mogę mu się ze wszystkiego wygadać. A mogłam z nim gadać całą noc bo jutro nie idziemy do szkoły. Jest jakaś impreza starszych klas i nas nie może być i wgl. szczerze mam to gdzieś. Ważne że mam wolne i to zresztą przez cały tydzień. Nie dość że starsze klasy mają jakąś imprezę to jeszcze jest organizowany zjazd absolwentów. Niestety i tak nie przegadałam z Harry'm całej nocy, ale i tak długo gadaliśmy. Po kilku godzinnej rozmowie zasnęłam padnięta.
*Następnego dnia*
Obudziłam się z wielkim zacieszem na japie. Tak dziś jest ten dzień. Dziś kończę szesnaście lat. Mam radochę jak nigdy. 9 kwietnia moje urodziny,. Jak ja uwielbiam tą Datę. Wyszłam na balkon zobaczyć jaka pogoda jest na dworze. Ciepły poniedziałek jakich mało w kwietniu. Poszłam do łazienki umyłam twarz i spojrzałam w lustro. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Poszłam się ubrać. Założyłam dżinsowe, luźne rurki w niskim krokiem i dużą luźną koszulkę w paski. Zeszłam na dół. Rodziców jak zawsze nie było. Niby mam pecha że moich rodziców nie ma rano. Może i tak, ale jak nie ma ich rano to wracają z firmy jakoś o 15 najpóźniej. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie tosty z serem i pieczarkami. Usiadłam przed telewizorem w salonie. Okazało się że jest już dwunasta. Zjadłam i odniosłam talerz do kuchni. Z powrotem wróciłam i zajęłam moje miejsce przed telewizorem. Jednak nie nasiedziałam się zbyt długo gdyż przerwał mi dzwonek do drzwi. Wstała i poszłam otworzyć. Otworzyła drzwi i wryło mnie jak nigdy. Przed drzwiami stał..........
poniedziałek, 11 czerwca 2012
Pominieni Bohaterowie !
Ma 17 lat. Mieszka z rodzicami w Warszawie. Z dziewczynami zna się od piaskownicy. Od zawsze podwala się do Alex, a jak tej nie ma to podwala się do Abigail. Jego życiem jest skateboarding. Uwielbia kłócić się z Abigail. Po za tym że buja się w Alex skrycie kocha się w Taylor Swift.
Kacper Rożak (Kacperek):
Ma 17 lat i mieszka z rodzicami w Warszawie. Z dziewczynami i Kamilem zna się od małego. Jego życiem jest skateboarding. Uwielbie reggae i dlatego ma jeden więcej temat do rozmów z Abigail. Tak jak Kamil podkochuje się w Taylor Swift.
----------------------------------------------------------
A więc to są moi zapomnieni bohaterowie.
Dość często będą się pojawiać w opowiadaniu. :D
Proszę jeśli ktoś to czyta zostawiajcie komentarze to wtedy mam pewność że mam po co pisać .
SWAG !
Rozdział 1
Wstałam o 10. Pierwsze co zrobiłam to spojrzałam przez okno. Piękna słoneczna sobota. Otworzyłam drzwi od balkonu w celu zaczerpnięcia świeżego powietrza. Otworzyłam drzwi i od razu poczułam ciepłe powietrze okrywające moje ciało. Przyjemne ciarki przeszły mnie po skórze. Poszłam do łazienki wykonać poranną toaletę. Od kilku dni mam bardzo dobry humor ponieważ w Poniedziałek są moje siedemnaste urodziny. Poszłam się ubrać. Założyłam żółte rurki i zieloną bokserkę. Zeszłam na dół i jak zazwyczaj w sobotni poranek nikogo nie zastałam. Zobaczyłam że na lodówce wisi jakaś kartka.
" Abigail razem z twoim tatą wyszliśmy na zakupy. Zrób sobie coś do jedzenia i poczekaj na nas.
Mama "
Norma. Otworzyłam lodówkę w celu znalezienia czegoś do jedzenia. Na szczęście mleko jeszcze bylo. Zrobiłam sobie Płatki z mlekiem i usiadłam przed telewizorem. Włączyłam Vive i akurat leciało One Thing - One Direction. Jedząc płatki wykonywałam jakieś dziwne ruchy. W końcu piosenka sie skończyła, a ja zaczęlam się śmiać sama z siebie. Poszłam odłożyć miskę do zmywarki i w tym momencie wrócili moi rodzice.
- Ładnie to tak zostawiać mnie samą w domu ?!?!-krzyknęłam.
Zawsze lubiłam udawać że jestem zła albo obrażona. Najczęściej zdarza się to właśnie w soboty rano. Moi rodzice jadą do sklepu i zostawiają mnie samą. Po pierwsze: Ja nie lubię i to bardzo zostawać sama w domu, a po drugie: Nie lubię jak jeżdżą na zakupy beze mnie bo zawsze zapominają o tym co chciałam.
- Też się cieszymy że cię widzimy.-odparła z uśmiechem moje mama.
Na co ja naturalnie zaczęłam się śmiać.
- Pomóż nam z tymi zakupami.-dodał tata.
Wzięłam dwie reklamówki i poszłam z nimi z powrotem do kuchni. Zaczęłam razem z mamą rozpakowywać zakupy, a tata poszedł do salonu. Podstawowe trzy rzeczy , które muszą mi kupić na zakupach: żelki, woda i twixy. I o dziwo tym razem to znalazłam. Podeszłam do mamy sprawdzić czy może przypadkiem nie ma gorączki. Jak załapałam ją za czoło zaczęła się śmiać. Wzięłam to co moje i poszłam do siebie do pokoju. Usiadłam na łózku i wzięłam lapka na kolana. Włączyłam go i od razu weszłam na Facebooka. Nic ciekawego
więc wyszłam i zalogowałam się na Twittera. Codziennie przychodzi mi tam pełno wiadomości : Jak zrobiła że wszyscy chłopcy z 1D mnie followują? No właśnie ja jestem tą z nielicznych, które followują wszyscy. Eleanor i Danielle też mnie followują. Tak więc zawsze odpisuję tak samo: Po prostu mam farta :D Nikt oprócz Alex, Kate, moich rodziców, Eleanor, Danielle, Kamila i oczywiście chłopaków z 1D nie widzą że ja ich "znam". Znam ich tyle co z nimi pisałam. Wylogowałam się i wyłączyłam lapka. Położyłam się myśląc co dziś będę robić. Moje przemyślenia jednak przerwał mój telefon wydający z siebie fragment Superhero- Cher Lloyd. Spojrzałam na ekran , a tam : Alex dzwoni. Zaśmiałam się na samą myśl co ona mogła wymyślić. Po chwili jednak odebrałam.
A-Alex, Abs-Abigail
A: Hej Lamo!
Abs: Witam , Witam
A: Co planujesz na dzien dzisiejszy?
Abs: Właśnie się zastanawiałam.
A: Czyli idziemy pojeździć na desce. Zgadłam?
Abs: Dokładnie
A: To będę po ciebie za 2 minuty
Abs: Spoko
Po skończonej rozmowie wzięłam moją deskorolkę i poszłam założyć buty. Założyłam długie czarne Convese, takie przed kolano.Akurat jak zeszłam na dół zadzwonił dzwonek do drzwi i moja mama wpuściła Alex do środka.
-Gotowa?-spytała moja przyjaciółka dając mi buziaka w policzek.
- Jasne-odparłam.
- A nie idziemy po Kate?-spytałam wychodząc.
- Jak do niej dzwoniłam to mówiła że śniadanie je.-odpowiedziała Alex śmiejąc się. Norma Kate jak mówi że je to znaczy że szybko nie skończy. Kate strasznie dużo je , ale wcale po niej tego nie widać.
- Aha.-odparłam.
Ale jednak postanowiłyśmy do niej podjechać. Kate mieszka cztery domy dalej ode mnie, a Alex mieszka na przeciwko mnie. Ja zadzwoniłyśmy otworzyła nam jej mam witając nas z szerokim uśmiechem. Zaprowadziła nas do kuchni gdzie siedziała Kate jedząc tosty.
- Hej-przywitała się z nami.
- Hej-odparłyśmy.
Na całe szczęście była już ubrana. Jeszcze chwilę siedziała jedząc te swoje tosty z czego przy nas pochłonęła chyba z 6. Poszła wzięła deskę, założyła buty i wyszłyśmy. Pojechałyśmy do sakteparku, do którego zazwyczaj przyjeżdżamy. Spotkałyśmy kilku kolegów. Zaczęlismy razem jeździć. Nagle Kate zatrzymała się pokazując na wejście do skateparku. W wejściu zobaczyłyśmy Jeżego. Dokładniej to on ma na imię Kamil, ale wszyscy mówia na niego Jeży. Chodzi z nami do klasy i od zawsze podwala się do Alex. Zdziwił nas strasznie jego widok i to do tego o 12. Normalnie to on śpi i trudno go gdzieś wyciągnąć.
- Co ty tu robisz?-spytałam się podjeżdżając do chłopaka średniego wzrostu, jasnymi włosami i z tego co pamiętam niebieskimi oczami.
- Nikt o tym nie wie i nikt się nie dowie.-odpowiedział.
Zawsze na tego typu pytania mi tak odpowiada. To jest tekst z piosenki Star Guard Muffin- Nikt o tym nie wie.
Zaczęłam się śmiać po czym przywitalismy się . Zaraz podjechały dziewczyny żeby się z nim przywitać.
- A tak seryjnie to co tutaj robisz o tej porze?-spytała Alex.
- A ja wstałem dzisiaj wyjątkowo wcześnie bo o 11 i jak włączyęłm komputer to rodzice mi go wyłączyli i zaczęli krzyczeć że nie powinienem tyle w domu siedzieć i takie te wiecie.-powiedział.
- Bój się bo Ci uwierzę że wstałeś o 11.-powiedziałam pukając go w czoło.
- Po pierwsze weź ten palec z mojego czoła skarbie,a po drugie to tak wstałem o 11.-odparł i ściągnął mój palec ze swojego czoła.
Zamieniliśmy jeszcze Parę słów i wróciliśmy do jeżdżenia. Jeździliśmy dobre 4 godziny. W końcu zmęczeni postanowiliśmy pójść do McDonalda na shake'i. Pojechaliśmy i zamówiliśmy po shale'u i pojechaliśmy do parku na nasz ulubiony murek. Usiedliśmy we czwórkę popijając nasze słodkie napoje.
- Co planujesz na urodziny?-spytał jedyny chłopak pośród dziewczyn.
- Nic nie planuję.-odparłam.
- Jak to nic?-spytał zdziwiony.
- Po prostu. To przecież tylko siedemnastka za rok będę miała osimnaście i wtedy zrobimy taką bibe że cała Warszawa nas zapamięta.-powiedziałam. Pokiwał głową że mam rację.
Siedzieliśmy tak jeszcze gapiąc się na wszystkich ze dwie godziny, aż zaczęło się ściemniać i trzeba bylo wracać do domu. Kawałek jechaliśmy wszyscy razem, aż Kamil skręcił w swoją ulicę, a my dalej jechałyśmy do siebie. Stanęłyśmy pod moim domem i się pożegnałyśmy. Ja weszłam do siebie , Alex pojechała na przeciwko , a Kate w prawo ode mnie. Jak weszłam do domu moi rodzice siedzieli przed telewizorem oglądając jakiś beznadziejny film. Ruszyłam od razu do siebie. Włączyłam laptopa i zalogowałam się na Twittera i położyłam go na łóżku. Zostawiłam laptopa i poszłam pod prysznic. Odkręciłam gorącą wodę, zdjęłam ubrania i weszłam pod strumień gorącej wody. Miałam radochę bo uwielbiam takie gorące, wieczorne, długie prysznice. Umyłam się i wyszłam z kabiny. Od razu przeleciały mnie ciarki z zimna. Szybko przebrałam się w moją ulubioną pidżamę:spodnie do kolan w panterkę i żółtą bokserkę. Wbiegłam do pokoju i weszłam pod kołdrę. Wzięłam lapka na kolana i patrzyłam co się ciekawego działo przez cały dzień. Miałam wiadomość od Louis'a że jakbym widziała gdzieś Kevina to żebym mu przekazała że ma się odezwać bo się o niego martwi. Odpisałam mu że oczywiście mu przekażę.Popisałam z paroma osobami i wylogowałam się. Kilka minut po tym jak wyłączyłam laptopa zadzwonił mi telefon. Jak zawsze o tej porze dzwoni Harry. Dzwoni zawsze wieczorem przed snem. Oczywiście opowiedział mi co robili przez cały dzień, ja też mu opowiedziałam. Gadaliśmy przez dobre 3 godziny. Zrobiłam się śpiąca i kazał mi iść spać. Powiedziałam mu Dobranoc i się rozłączyłam. Nauczyciel ka angielskiego w podstawówce jak zaczynałam pisać z Harry'm zdziwiła się moją nagłą poprawą języka. Teraz mam najlepsze oceny z angielskiego, a zresztą mo tata jest Brytyjczykiem i mnie coś tam uczył jak byłam młodsza. Nigdy jednak nie przyswajałam zbyt dobrze wiedzy. Ale jednak nigdy źle się nie uczyłam. Dzięki rozmowa z Haroldem wyrobiłam sobie akcencik . Tak więc rozłączyłam się i po kilku minutach odpłynęłam w objęciach Morfeusza.
" Abigail razem z twoim tatą wyszliśmy na zakupy. Zrób sobie coś do jedzenia i poczekaj na nas.
Mama "
Norma. Otworzyłam lodówkę w celu znalezienia czegoś do jedzenia. Na szczęście mleko jeszcze bylo. Zrobiłam sobie Płatki z mlekiem i usiadłam przed telewizorem. Włączyłam Vive i akurat leciało One Thing - One Direction. Jedząc płatki wykonywałam jakieś dziwne ruchy. W końcu piosenka sie skończyła, a ja zaczęlam się śmiać sama z siebie. Poszłam odłożyć miskę do zmywarki i w tym momencie wrócili moi rodzice.
- Ładnie to tak zostawiać mnie samą w domu ?!?!-krzyknęłam.
Zawsze lubiłam udawać że jestem zła albo obrażona. Najczęściej zdarza się to właśnie w soboty rano. Moi rodzice jadą do sklepu i zostawiają mnie samą. Po pierwsze: Ja nie lubię i to bardzo zostawać sama w domu, a po drugie: Nie lubię jak jeżdżą na zakupy beze mnie bo zawsze zapominają o tym co chciałam.
- Też się cieszymy że cię widzimy.-odparła z uśmiechem moje mama.
Na co ja naturalnie zaczęłam się śmiać.
- Pomóż nam z tymi zakupami.-dodał tata.
Wzięłam dwie reklamówki i poszłam z nimi z powrotem do kuchni. Zaczęłam razem z mamą rozpakowywać zakupy, a tata poszedł do salonu. Podstawowe trzy rzeczy , które muszą mi kupić na zakupach: żelki, woda i twixy. I o dziwo tym razem to znalazłam. Podeszłam do mamy sprawdzić czy może przypadkiem nie ma gorączki. Jak załapałam ją za czoło zaczęła się śmiać. Wzięłam to co moje i poszłam do siebie do pokoju. Usiadłam na łózku i wzięłam lapka na kolana. Włączyłam go i od razu weszłam na Facebooka. Nic ciekawego
więc wyszłam i zalogowałam się na Twittera. Codziennie przychodzi mi tam pełno wiadomości : Jak zrobiła że wszyscy chłopcy z 1D mnie followują? No właśnie ja jestem tą z nielicznych, które followują wszyscy. Eleanor i Danielle też mnie followują. Tak więc zawsze odpisuję tak samo: Po prostu mam farta :D Nikt oprócz Alex, Kate, moich rodziców, Eleanor, Danielle, Kamila i oczywiście chłopaków z 1D nie widzą że ja ich "znam". Znam ich tyle co z nimi pisałam. Wylogowałam się i wyłączyłam lapka. Położyłam się myśląc co dziś będę robić. Moje przemyślenia jednak przerwał mój telefon wydający z siebie fragment Superhero- Cher Lloyd. Spojrzałam na ekran , a tam : Alex dzwoni. Zaśmiałam się na samą myśl co ona mogła wymyślić. Po chwili jednak odebrałam.
A-Alex, Abs-Abigail
A: Hej Lamo!
Abs: Witam , Witam
A: Co planujesz na dzien dzisiejszy?
Abs: Właśnie się zastanawiałam.
A: Czyli idziemy pojeździć na desce. Zgadłam?
Abs: Dokładnie
A: To będę po ciebie za 2 minuty
Abs: Spoko
Po skończonej rozmowie wzięłam moją deskorolkę i poszłam założyć buty. Założyłam długie czarne Convese, takie przed kolano.Akurat jak zeszłam na dół zadzwonił dzwonek do drzwi i moja mama wpuściła Alex do środka.
-Gotowa?-spytała moja przyjaciółka dając mi buziaka w policzek.
- Jasne-odparłam.
- A nie idziemy po Kate?-spytałam wychodząc.
- Jak do niej dzwoniłam to mówiła że śniadanie je.-odpowiedziała Alex śmiejąc się. Norma Kate jak mówi że je to znaczy że szybko nie skończy. Kate strasznie dużo je , ale wcale po niej tego nie widać.
- Aha.-odparłam.
Ale jednak postanowiłyśmy do niej podjechać. Kate mieszka cztery domy dalej ode mnie, a Alex mieszka na przeciwko mnie. Ja zadzwoniłyśmy otworzyła nam jej mam witając nas z szerokim uśmiechem. Zaprowadziła nas do kuchni gdzie siedziała Kate jedząc tosty.
- Hej-przywitała się z nami.
- Hej-odparłyśmy.
Na całe szczęście była już ubrana. Jeszcze chwilę siedziała jedząc te swoje tosty z czego przy nas pochłonęła chyba z 6. Poszła wzięła deskę, założyła buty i wyszłyśmy. Pojechałyśmy do sakteparku, do którego zazwyczaj przyjeżdżamy. Spotkałyśmy kilku kolegów. Zaczęlismy razem jeździć. Nagle Kate zatrzymała się pokazując na wejście do skateparku. W wejściu zobaczyłyśmy Jeżego. Dokładniej to on ma na imię Kamil, ale wszyscy mówia na niego Jeży. Chodzi z nami do klasy i od zawsze podwala się do Alex. Zdziwił nas strasznie jego widok i to do tego o 12. Normalnie to on śpi i trudno go gdzieś wyciągnąć.
- Co ty tu robisz?-spytałam się podjeżdżając do chłopaka średniego wzrostu, jasnymi włosami i z tego co pamiętam niebieskimi oczami.
- Nikt o tym nie wie i nikt się nie dowie.-odpowiedział.
Zawsze na tego typu pytania mi tak odpowiada. To jest tekst z piosenki Star Guard Muffin- Nikt o tym nie wie.
Zaczęłam się śmiać po czym przywitalismy się . Zaraz podjechały dziewczyny żeby się z nim przywitać.
- A tak seryjnie to co tutaj robisz o tej porze?-spytała Alex.
- A ja wstałem dzisiaj wyjątkowo wcześnie bo o 11 i jak włączyęłm komputer to rodzice mi go wyłączyli i zaczęli krzyczeć że nie powinienem tyle w domu siedzieć i takie te wiecie.-powiedział.
- Bój się bo Ci uwierzę że wstałeś o 11.-powiedziałam pukając go w czoło.
- Po pierwsze weź ten palec z mojego czoła skarbie,a po drugie to tak wstałem o 11.-odparł i ściągnął mój palec ze swojego czoła.
Zamieniliśmy jeszcze Parę słów i wróciliśmy do jeżdżenia. Jeździliśmy dobre 4 godziny. W końcu zmęczeni postanowiliśmy pójść do McDonalda na shake'i. Pojechaliśmy i zamówiliśmy po shale'u i pojechaliśmy do parku na nasz ulubiony murek. Usiedliśmy we czwórkę popijając nasze słodkie napoje.
- Co planujesz na urodziny?-spytał jedyny chłopak pośród dziewczyn.
- Nic nie planuję.-odparłam.
- Jak to nic?-spytał zdziwiony.
- Po prostu. To przecież tylko siedemnastka za rok będę miała osimnaście i wtedy zrobimy taką bibe że cała Warszawa nas zapamięta.-powiedziałam. Pokiwał głową że mam rację.
Siedzieliśmy tak jeszcze gapiąc się na wszystkich ze dwie godziny, aż zaczęło się ściemniać i trzeba bylo wracać do domu. Kawałek jechaliśmy wszyscy razem, aż Kamil skręcił w swoją ulicę, a my dalej jechałyśmy do siebie. Stanęłyśmy pod moim domem i się pożegnałyśmy. Ja weszłam do siebie , Alex pojechała na przeciwko , a Kate w prawo ode mnie. Jak weszłam do domu moi rodzice siedzieli przed telewizorem oglądając jakiś beznadziejny film. Ruszyłam od razu do siebie. Włączyłam laptopa i zalogowałam się na Twittera i położyłam go na łóżku. Zostawiłam laptopa i poszłam pod prysznic. Odkręciłam gorącą wodę, zdjęłam ubrania i weszłam pod strumień gorącej wody. Miałam radochę bo uwielbiam takie gorące, wieczorne, długie prysznice. Umyłam się i wyszłam z kabiny. Od razu przeleciały mnie ciarki z zimna. Szybko przebrałam się w moją ulubioną pidżamę:spodnie do kolan w panterkę i żółtą bokserkę. Wbiegłam do pokoju i weszłam pod kołdrę. Wzięłam lapka na kolana i patrzyłam co się ciekawego działo przez cały dzień. Miałam wiadomość od Louis'a że jakbym widziała gdzieś Kevina to żebym mu przekazała że ma się odezwać bo się o niego martwi. Odpisałam mu że oczywiście mu przekażę.Popisałam z paroma osobami i wylogowałam się. Kilka minut po tym jak wyłączyłam laptopa zadzwonił mi telefon. Jak zawsze o tej porze dzwoni Harry. Dzwoni zawsze wieczorem przed snem. Oczywiście opowiedział mi co robili przez cały dzień, ja też mu opowiedziałam. Gadaliśmy przez dobre 3 godziny. Zrobiłam się śpiąca i kazał mi iść spać. Powiedziałam mu Dobranoc i się rozłączyłam. Nauczyciel ka angielskiego w podstawówce jak zaczynałam pisać z Harry'm zdziwiła się moją nagłą poprawą języka. Teraz mam najlepsze oceny z angielskiego, a zresztą mo tata jest Brytyjczykiem i mnie coś tam uczył jak byłam młodsza. Nigdy jednak nie przyswajałam zbyt dobrze wiedzy. Ale jednak nigdy źle się nie uczyłam. Dzięki rozmowa z Haroldem wyrobiłam sobie akcencik . Tak więc rozłączyłam się i po kilku minutach odpłynęłam w objęciach Morfeusza.
niedziela, 10 czerwca 2012
PROLOG !!!!!
Siedzę na Facebooku jak każda trzy nastolatka przeglądam różne rzeczy. Nagle przychodzi mi jakieś zaproszenie do znajomych. Wchodzę i patrzę na profil tej osoby. Wyświtla mi się "Harry Nuggets Styles" jakiś koleś z Wielkiej Brytanii. Jest rok starszy, ale zaakceptowałam zaproszenie. Napisał pierwszy.
_ Hello :)
- Hi :)
I od tych słów się zaczęło. Oczywiście jako trzy nastolatka popełniałam błędy, ale i tak dalej ze soba pisaliśmy. Codziennie z nim pisałam. Po około 2 latach on postanowił pójść do X-Factor. Skasował konto na Facebooku, ale kontynuowaliśmy znajomość przez telefon. Rozmawialiśmy o wszystkim i nigdy nie brakowało nam tematów. Któregoś dnia poprosił mnie o rozmowę na Skypie. Zgodziłam się. Opowiadał o tym jak z niego i jeszcze czterech innych kolesi zrobili zespół. Kilka razy nawet miałam okazję rozmawiać ze wszystkimi członkami One Direction. Nie zapomnę jaką radochę mięli jak Simon Cowell powiedział że weźmie ich na X-Factor Tour mimo tego że nie wygrali. Harry dzielił się ze mną każdą nową nowiną. Jak ja miałam jakiś problem zawsze mnie wysłuchał. Stał się moim najlepszym przyjacielem mimo tego że najprawdopodobniej nigdy się nie spotkamy. W końcu wieści o One Direction trafiły do Polski. Chłopcy stali sie wielkimi gwiazdami na skalę światową. Mimo tego wszystkiego co się wydarzyło Harry o mnie nie zapomniał. Niedługo zbliżają się moje 17 urodziny i dlatego ma radochę :D
_ Hello :)
- Hi :)
I od tych słów się zaczęło. Oczywiście jako trzy nastolatka popełniałam błędy, ale i tak dalej ze soba pisaliśmy. Codziennie z nim pisałam. Po około 2 latach on postanowił pójść do X-Factor. Skasował konto na Facebooku, ale kontynuowaliśmy znajomość przez telefon. Rozmawialiśmy o wszystkim i nigdy nie brakowało nam tematów. Któregoś dnia poprosił mnie o rozmowę na Skypie. Zgodziłam się. Opowiadał o tym jak z niego i jeszcze czterech innych kolesi zrobili zespół. Kilka razy nawet miałam okazję rozmawiać ze wszystkimi członkami One Direction. Nie zapomnę jaką radochę mięli jak Simon Cowell powiedział że weźmie ich na X-Factor Tour mimo tego że nie wygrali. Harry dzielił się ze mną każdą nową nowiną. Jak ja miałam jakiś problem zawsze mnie wysłuchał. Stał się moim najlepszym przyjacielem mimo tego że najprawdopodobniej nigdy się nie spotkamy. W końcu wieści o One Direction trafiły do Polski. Chłopcy stali sie wielkimi gwiazdami na skalę światową. Mimo tego wszystkiego co się wydarzyło Harry o mnie nie zapomniał. Niedługo zbliżają się moje 17 urodziny i dlatego ma radochę :D
Bohaterowie !
Abigail McCartney (Abs) :
17 lat. Mieszka w Warszawie z rodzicami.Przyjaźni się z Kamilem, Kacprem, Alex, Kate i Harry;m. Z Harry'm zna się tylko przez internet i telefon. Imię i nazwisko nie jest polskie ponieważ jej tata jest brytyjczykiem. rodzice mają własną firmę. Mimo tego że jest bogata nie wozi się tak jak , co niektóre dziewczyny z jej szkoły. Uwielbia grać w koszykówkę, gać na gitarze, śpiewać, tańczyc, rysować, słuchać muzyki i jeździć na deskorolce.Miła na swój sposób, potrafi być ostro chamska. Zawsze dopni swogo. Łatwo ją zranić. W życiu najważniejsi są dla niej przyjaciele, rodzina i muzyka. Jej życiowy cytat: Zero Smutku, Zero złości, Wyjebane po całości.
Alex Porter (Al) :
17 lat. Mieszka w Warszawie. Od dziecka przyjaźni się z Abigail, Kate, Kamilem i Kacprem. Tak jak Abigail nie ma polskiego imienia ponieważ jej matka jest brytyjką. Dobrze wie o przyjaźni Abigail i Harry'ego.Jej rodzice są właścicielami wielkiej firmy. Uwielbia jeździć na deskorolce, grać w kosza, śpiewać, ale najbardziej na świecie uwielbie tańczyć. Tak jak dla Abigail najważniejsi dla niej są przyjaciele, rodzina , ale nie muzyka tylko taniec. Jej życiowy cytat: Life Is Brutal Hunny . Jest bardzo pewna siebie. Bardzo łatwo ją zranić. Nie raz próbowała się samookaleczać.
Katherine Benson (Kate) :
Jak reszta dziewczyn ma 17 lat. Mieszka w Warszawie z rodzicami. Imię i nazwisko nie są polskie ponieważ rodzice są brytyjczykami tylko że mają polskie korzenie. Jej rodzice mają wielką firmę przez co dziewczyna żyje w pełnym dostatku. Uwielbia siatkówkę, koszykówkę, jeździć na deskorolce i tańczyć. Kocha przyjaciół, rodzinę, taniec i muzykę. Uwielbie jeść. Strasznie dużo je i najlepsze jest to że nic po niej nie widać. Bardzo łatwo ją zranić, jest bardzo uczuciową osobą, ale potrafi yć wredna i chamska.
One Direction:
Brytyjsko-Irlandzki boyband.
Od lewej:Niall Horan 19 l. , Zayn Malik 19 l. , Liam Payne 19 l. , Louis Tomlinson 21 l. , Harry Styles 18 l.
-------------------------------------------------------------------
Więc oto bohaterowie :D
Dziś dodam jeszcze Prolog :D
Proszę jak czytasz to zostaw komentarz !
SWAG!!
17 lat. Mieszka w Warszawie z rodzicami.Przyjaźni się z Kamilem, Kacprem, Alex, Kate i Harry;m. Z Harry'm zna się tylko przez internet i telefon. Imię i nazwisko nie jest polskie ponieważ jej tata jest brytyjczykiem. rodzice mają własną firmę. Mimo tego że jest bogata nie wozi się tak jak , co niektóre dziewczyny z jej szkoły. Uwielbia grać w koszykówkę, gać na gitarze, śpiewać, tańczyc, rysować, słuchać muzyki i jeździć na deskorolce.Miła na swój sposób, potrafi być ostro chamska. Zawsze dopni swogo. Łatwo ją zranić. W życiu najważniejsi są dla niej przyjaciele, rodzina i muzyka. Jej życiowy cytat: Zero Smutku, Zero złości, Wyjebane po całości.
Alex Porter (Al) :
17 lat. Mieszka w Warszawie. Od dziecka przyjaźni się z Abigail, Kate, Kamilem i Kacprem. Tak jak Abigail nie ma polskiego imienia ponieważ jej matka jest brytyjką. Dobrze wie o przyjaźni Abigail i Harry'ego.Jej rodzice są właścicielami wielkiej firmy. Uwielbia jeździć na deskorolce, grać w kosza, śpiewać, ale najbardziej na świecie uwielbie tańczyć. Tak jak dla Abigail najważniejsi dla niej są przyjaciele, rodzina , ale nie muzyka tylko taniec. Jej życiowy cytat: Life Is Brutal Hunny . Jest bardzo pewna siebie. Bardzo łatwo ją zranić. Nie raz próbowała się samookaleczać.
Jak reszta dziewczyn ma 17 lat. Mieszka w Warszawie z rodzicami. Imię i nazwisko nie są polskie ponieważ rodzice są brytyjczykami tylko że mają polskie korzenie. Jej rodzice mają wielką firmę przez co dziewczyna żyje w pełnym dostatku. Uwielbia siatkówkę, koszykówkę, jeździć na deskorolce i tańczyć. Kocha przyjaciół, rodzinę, taniec i muzykę. Uwielbie jeść. Strasznie dużo je i najlepsze jest to że nic po niej nie widać. Bardzo łatwo ją zranić, jest bardzo uczuciową osobą, ale potrafi yć wredna i chamska.
One Direction:
Brytyjsko-Irlandzki boyband.
Od lewej:Niall Horan 19 l. , Zayn Malik 19 l. , Liam Payne 19 l. , Louis Tomlinson 21 l. , Harry Styles 18 l.
-------------------------------------------------------------------
Więc oto bohaterowie :D
Dziś dodam jeszcze Prolog :D
Proszę jak czytasz to zostaw komentarz !
SWAG!!
Hejoooo :D
Chcę was wszystkich zaprosić do czytania mojego opowiadania z chłopcami z One Direction.
Mam nadzieję że dużo osób będzie czytało moje wypociny.
Jak ktoś przeczyta to niech zostawi komentarz.
Rozdziały będę wrzucała w Poniedziałki, Środy i Piątki czasem możliwe że też w Soboty.
Tak więc Zapraszam !
SWAG !
Mam nadzieję że dużo osób będzie czytało moje wypociny.
Jak ktoś przeczyta to niech zostawi komentarz.
Rozdziały będę wrzucała w Poniedziałki, Środy i Piątki czasem możliwe że też w Soboty.
Tak więc Zapraszam !
SWAG !
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






